Zdrojkowscy.pl

O tym, co spotkało we wrześniu i październiku 1863 r. mieszkańców wsi Łukawica w par. Topczewskiej
autor: Jan Mamaj
kategoria: Powstanie 1863

Rodzinę Szlachetnego Jana Zdroykowskiego, syna Adama, mieszkającą we wsi Łukawica w parafii Topczewskiej, w roku 1863 zapewne spotkał taki los jak pozostałych mieszkańców tej wsi. 

O tym, że Jan był dziedzicem cząstkowym we wsi Łukawica w latach 1845 – 1855, dowiadujemy się z „Książki do zapisywania oddawanych dziesięcin snopowych Topczewskiego Kościoła” gdzie są zapisy mówiące o tym, że w latach tych co rok oddawał po 3 snopy żyta i owsa. Więcej informacji o rodzinie i przodkach Jana Zdroykowskiego z Łukawicy na pewno będzie można podać po kwerendzie księg metrykalnych parafii Topczewskiej z lat 1800 – 1863. Wszystko wskazuje na to, że rodzina Jana Zdroykowskiego w Łukawicy gospodarowała w 1863 r. gdy miały tam miejsce tragiczne wydarzenia, które tak opisał W. Czaplicki w książce p.t. „Moskiewskie na Litwie rządy 1863 – 1869”.

Ze strony 42: „Na dniu 19 września 1863 r. oddział powstańców pod dowódz¬twem Ejtminowicza spotkawszy się z Moskalami w samym, tak rzeknę, kącie granicy między Łukawicą, Zalesiem, Topczewem i Wólką Pietkowską, i stoczył tam bitwę i świetne odniósł nad przeważającą siłą Moskali zwycięstwo. Moskale stracili tam w poległych i rannych przynajmniej cztery razy tyle jak powstańcy. Bitwa toczyła się po części na czystych, pomienionych wiosek polach [...].” Na stronie 47 czytamy: „Dnia 3 października rano, zaraz po wypędzeniu mieszkańców na łąkę, przeznaczono do każdego domu dla zabierania ruchomości po trzech pod¬oficerów a mianowicie z piechoty, od ułanów i kozaków. [...] Mieszkańcy Łukawicy, zanim wywieziono ich ruchomości i zboże, całe niemal trzy dni i noce, otoczeni wojskiem, pod gołym niebem przepędzili na łące. Upał dniem, nocą chłód, wilgoć i brak ciepłego odzienia, szkodliwy na zdrowie wywierał wpływ. Bardzo wielu zatem mieszkańców, a osobliwie wiele dzieci, rozchorowało się mocno. [...] Zbliżała się straszna rozstrzygająca chwila. Ostatnie z mieniem nieszczęśliwych Łukawiczanów odprawiono wozy. Na wzgórku pod wsią sołdaci układali olbrzymi stos suchego chrustu. Z ciemniło się już zupełnie gdy od strony wioski głośny koni rozległ się tętent. Gdy jeźdźcy wjechali na pagórek, rozróżniono między innymi postać pułkownika Borejszy, jego adiutan¬ta Wołkowa i kilku oficerów. Komenda „Smirno” [baczność] ze wszystkich rozległa się stron, a dowódcy rot, szwadronów i kozaków pospieszyli do pułkownika z zwyczajnym w takim razie raportem. Pułkownik salutował, odnośnych dowódców zatrzymał przy sobie i tylko adiutantowi ciche jakieś wydał rozkazy. Borejsza [...] przy¬stąpił do odczytywania wyroku: „Jenerał Ganeckoj – dowiedziawszy się z raportu wojennego naczelnika pułkownika Borejszy, że Łukawica niejednokrotnie przyjmowała „bandy miatieżników”, a nie uwiadomiła o tym ani władzy wojskowej, ani policyi, oraz że przez niezawiadomienie tego rodzaju, oddział wojska na dniu 19 września narażonym został na straty niemałe, rozkazuje: wszelką mieszkańców Łukawicy ziemię, tudzież wszystkie tychże ruchomości zabrać na skarb, następnie całą wieś spalić do szczętu, a po dokonaniu tego, wszystkich bez wyjątku mieszkańców, bez względu na płeć i na wiek, wysłać natychmiast w oddalone gubernie sybirskie”. W tej chwili, jakby za dotknięciem czarodziejskiej laski z kilkudziesięciu naraz domów Łukawicy, czerwone mignęły płomienie. [...] Był to straszny i grozą przejmujący widok. Cała Łukawica przedstawiła się widzom jakby tylko jeden olbrzymi płomień. [...] Łukawica jeszcze gorzała płomieniem, gdy z rozkazu Borejszy ozwały się trąbki i bębny. [...] Biedni Łukawiczanie, jakkolwiek wiedzieli, że popędzą ich na Sybir, nie oswoili się jeszcze z tą myślą, ani przypuszcza¬li, że to nastąpi tak prędko. Żołnierzom śpieszyło się do Bielska [...]. Do Bielska na własnych rękach dwóch przynieśli Łukawiczanie trupów: dziecko i starca. W kilka dni później wyprawiono ich w Sybir.”

W 2007 roku ks. dr infułat Eugeniusz Beszta-Borowski poświęcił, upamiętniający to wydarzenie, pomnik we wsi Łukawica ufundowany przez mieszkańców wsi Łukawica, potomków wywiezionych na Sybir i ich przyjaciół. Stało się już tradycją, że co roku 3 października mieszkańcy wsi zbierają się wokół pomnika. 3 października 2010 roku przy pomniku zebrali się licznie mieszkańcy wsi, goście i władze samorządowe gminy Poświętne. Celebrowana była Mszę św. polowa. Organizatorami spotkania byli: ks. kan. Paweł Anusiewicz proboszcz parafii Św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Topczewie, mieszkańcy Łukawicy i Stowarzyszenie Pro Patria Łukawica z Panem Prezesem Adamem Raciborskim inicjatorem i wykonawcą pomnika. Homilię wygłosił ks. dr Andrzej Ulaczyk proboszcz parafii Św. Andrzeja Apostoła w Wyszkach, a koncelebransami byli ks. prałat Jan Bogusz i ks. prałat Józef Bagiński. Więcej informacji na ten temat oraz zdjęcia z tych wydarzeń znajdują się na stronie www.propatria-lucawica.pl

----------------

Bibliografia

  • ADD, APTp, sygn. III/S/3 Spis parafialny 1845 – 1855 r., Książka do zapisywania oddawanych dziesięcin snopowych Topczewskiego Kościoła
  • W. Czaplicki, Moskiewskie na Litwie rządy 1863 – 1869, Kraków 1869


komentarze (0)


Imię


Wpisz kod z obrazka