Zdrojkowscy.pl

Wojenne dzieje mojej rodziny i krewnych ze wsi Pietrzykowo-Wyszki
autor: Józef Zdrojkowski
kategoria: Wojna światowa

Podczas pierwszej wojny światowej mój dzidek Jan podjął decyzję o wyjeździe do Rosji (Rosjanie straszyli represjami niemieckimi). Osiedli w mieście Chwałyńsk n/Wołgą. W trakcie powrotu do Polski w 1922 r. w Moskwie zmarła moja babcia Felicja. Na poczcie ojciec mój Edward poznał głównego kasjera Moskiewskiej poczty Aleksandra Zdrojkowskiego, b. pułkownika carskiej armii. Był on świadom swego pochodzenia, nie znał języka polskiego, całkowicie samotny, nie miał do kogo wracać do Polski. 

W trakcie II wojny światowej ojciec brał udział w obronie Warszawy, a po jej kapitulacji znalazł się w przejściowym obozie jenieckim w Mińsku Mazowieckim. Tu spotkał: krewnych braci Adama i Stanisława oraz ich brata stryjecznego Wiktora. Zgodnie z porozumieniem nowych zaborców byli przekazani stronie radzieckiej. Podczas spisywania personaliów jako pierwszy stanął ojciec a po nim Adam. Na to feldfebel: To wy som bracia (był Mazurem)? Ojciec potwierdził. Po zameldowaniu się Stanisława, feldfebel zapytał: A wiela jeszcze Zdrojkowkich? – na co ojciec odpowiedział, że jeszcze jeden. Spisujący zawołał stojących obok żołnierzy niemieckich, coś im powiedział i zapytał ojca: cy wis co jo jem pedział? – że tak należy walczyć za ojczyznę.

Podczas podróży radzieckim pociągiem ojciec dowiedział się od konwojenta (znajomość języka i obyczajów rosyjskich), że wiozą ich bardzo daleko. Po przekupieniu "stróża" uciekli (do czterech dołączyło się jeszcze dwóch żołnierzy) w Baranowiczach. Niestety wkrótce wpadli i znaleźli się w obozie. Komendant obozu wydał się ojcu znajomy, on też badawczo się ojcu przyglądał (ojciec jako najstarszy stopniem podoficer – sierżant – składał mu codziennie raport). Był nim pochodzący z naszej wsi Adam Zalewski. Obaj panowie oczywiście nie zdradzili się znajomością. Trzech krewnych nalegało na ojca, by poprosił komendanta o zwolnienie z obozu. Ojciec początkowo opierał się nie wierząc w powodzenie, wreszcie uległ i wyłuszczył Zalewskiemu o co chodzi. Ten ordynarnie zwymyślał petenta i gdy ojciec szedł do drzwi, zatrzymał go, powiedział gdzie jest w ogrodzeniu obozu dziura, nawet wydał sześć brył cukru (czyżby w tym renegacie obudziło się sumienie?). Na koniec oświadczył, że jeżeli ich złapią, to on każe ich natychmiast rozstrzelać. Idąc głównie nocami byli przemoknięci, zmęczeni, głodni i spragnieni picia. Pewnej nocy w lesie zauważyli światło w oknie jakiegoś budynku. Część chciała tam wejść, inni (i ojciec) nie. Trzech poszło. Po chwili z uchylonych drzwi rozległo się rozpaczliwe wołanie: Edzik, Edzik. Nie pozostało nic innego jak wejść. W środku izby siedzieli towarzysze niedoli z podniesionymi rękami, a obok Rosjanie z wycelowanymi w nich karabinami.

Strach czasem dodaje odwagi, wiec ojciec wchodząc zapytał ostro: "W czom dzieło?". Na to również ostro "Komandir" – "A ty kto?". Ojciec: "Razwie nie baczysz polskij sołdat". Po krótkiej wymianie tych "uprzejmości" wstawili się za Polakami żołnierze radzieccy, nakarmiono ich, pozwolono przespać się a także zaopatrzono na drogę. Częściowo jadąc towarowymi pociągami, korzystając z pomocy polskich kolejarzy, dotarli pod Brześć n/Bugiem i kolejno pod Czeremchę, skąd już pieszo do domu. W lutym 1940 r. deportowano do Kazachstanu z 4 nieletnich dzieci siostrę ojca Leontynę Pietrzykowską. Wuj Bolesław, policjant, został zamordowany w Miednoje. Cioci i dzieciom udało się wrócić do swego domu w Pietrzykowie – Gołąbkach.

W czerwcu 1941 r. deportowano do Ałtajskiego Kraju Adama i Stanisława wraz z matką. Tak ukarano za uchylanie się od służby wojskowej w armii okupanta ich młodszego brata Aleksandra (on zresztą jako żołnierz Amii Krajowej został zamordowany przez Niemców). Adam wstąpił do utworzonej w ZSRR armii pod dowództwem gen. W. Andersa i jako podoficer żandarmerii przeszedł cały szlak bojowy II Korpusu ( w tym i pod Monte Casino, gdzie został ranny). Po wojnie pozostał w Anglii, osiadł w Bristolu i ożenił się z Angielką. Stanisław z matką pozostał w ZSRR, był zatrudniony w sowchozie. Jak na warunki zesłańców nie powodziło im się najgorzej, matka nie musiała pracować. W 1946 r. wrócili do Polski.

----------------

Autorem artykułu jest Pan Józef Zdrojkowski z Radomia, pochodzący z Pietrzykowa Wyszek


komentarze (0)


Imię


Wpisz kod z obrazka