Zdrojkowscy.pl

O tym, jak Aleksandra Zdrójkowska ratowała warszawiaków w Pruszkowie w 1944 r. przed wywózką do obozu
autor: Jan Mamaj
kategoria: Osoby Rodu

Na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego zamieszczony jest wywiad, jakiego Pani Annie Piłat udzielił w 2006 r. Pan Teofil Bisaga, uczestnik Powstania Warszawskiego walczący w oddziale "Jeremiego". Pod koniec Powstania 20 września 1944 r. wyjechał on wraz z niewidomym ojcem z Warszawy do Pruszkowa, gdzie odbywała się selekcja ludności cywilnej wysiedlanej z Warszawy. 

Poniżej fragment z tego wywiadu, w którym Teofil Bisaga opowiada jak Aleksandra Zdrójkowska, a następnie jej rodzice, pomogli mu w uchronieniu się przed wywózką do obozu.

"- Pan 20 września spotkał się z ojcem, tak?

- Tak. Jeremiemu powiedziałem, a moi i tak już nie mieli żadnych specjalnych akcji. Wyszedłem obok Politechniki, trzymając ojca pod rękę. Stamtąd na Dworzec Zachodni przeszliśmy i potem pociągiem do Pruszkowa. W Pruszkowie byłem na pierwszej hali, numer sześć. Z hali numer sześć jeden szpaler do wagonów na roboty do Niemiec wywieziono. Trzeba było przejść przez szpaler gestapowców. Kobiety brali do GG. Ja nie miałem żadnych szans na to, żeby przejść przez ten szpaler. Stoję bezradnie w tłumie. Jeszcze moja matka była i wtedy znalazł się mój kuzyn też. Nagle usłyszałem, że ktoś mnie woła po imieniu. Podeszła Oleńka Zdrójkowska, z którą chodziłem do szkoły Gąsowskiego na Marszałkowskiej, po to żeby mieć Schule Ausweis, bo na komplety chodziłem do Władysława IV.

Oleńka na biało ubrana mówi, że ja tu zostać nie mogę i mam poczekać na nią dziesięć minut. Ona rzeczywiście przychodzi za dziesięć minut, obandażowała mi głowę, rękę mi dała na temblak, nogę miałem zabandażowaną. Wzięła mnie pod rękę i z baraku numer sześć do baraku numer dwa mnie przeprowadziła. Żeby przejść z baraku numer sześć do baraku numer dwa, trzeba było przejść przez tą wachę Niemca, który puścił, albo nie. Ponieważ barak numer dwa to był szpital, a ona mnie pobandażowała, to mnie przepuścił.

W baraku numer dwa byli sami ciężko ranni ludzie, a ja jeden zdrowy. Nic mi nie dolegało, poza temperaturą. Ulokowałem się na końcu hali, na słomie, a tam obok mnie po pięćdziesięciu rannych, śmierdzących, jęczących z każdej strony. Komu mogłem pomagałem, to wody dałem, to coś podałem. Już następnego dnia Oleńka przyniosła pomidory. Wzmocniłem się. Żeby wyjść stamtąd, to ci ranni musieli stanąć do niemieckiej komisji lekarskiej w baraku numer dwa, szpitalnym. Już się zbliżam do komisji, ale wiem że nie mam szans. Wróciłem więc znów na koniec.

Oleńka ciągle obiecywała, że mnie wyciągnie. Jak wyglądał transport rannych? Wrzucali ich na drabiniaste wozy ze słomą, z sianem i wywozili do szpitala do Tworek. Ja jak ładowali się ciężko ranni, to pomagałem. Oleńka powiedziała, że Niemiec stojący na bramie jest przekupiony w mojej sprawie. On czasami siano bagnetem jechał. Ja się miałem zakopać w to siano, na mnie ci ranni i tym sposobem miałem wyjechać. Ona rzeczywiście przyszła, ładujemy rannych, a ja jak już byłem na wozie drabiniastym to się schowałem i zostawiłem sobie tylko miejsce do oddychania. Na mnie naładowali rannych. Wyjeżdża wóz i słyszę jak ten tam liczy po niemiecku i wyjeżdżamy. Już byłem poza obozem dzięki Oleńce Zdrójkowskiej. Jej zawdzięczam to, że nie pojechałem do obozu.

Dalej znowu nie wiem co mam robić. Ci pojechali do Tworek, a Oleńka mieszkała z rodzicami w Pruszkowie. Do nich poszedłem. U nich spałem na podłodze, jeść mi dali. Byłem może z tydzień, ale przecież nie mogłem dłużej zostać. Wyjechać stamtąd też nie można było, bo trzeba było mieć papiery. Nawet spod Warszawy jak ktoś chciał wyjechać, to musiał przedstawiać jakiś dowód czy zezwolenie na wyjazd. Jej ojciec pracował na kolei i załatwił mi bilet. (…)."

Kim była Oleńka Zdrójkowska, koleżanka szkolna powstańca Teofila Bisaga?

Urodziła się w 1924 r. Była córką Kazimierza Zdrojkowskiego ur. w 1890 r. i Zofii Pauliny z domu Delega. Jej dziadkami byli: Konstanty Zdrojkowski ur. w 1859 r. i Marianna Malinowska, pradziadkami Klemens Zdroykowski ur. w 1819 r. i Anna Niwińska, a prapradziadkami Kazimierz Zdroykowski ur. w 1780 r., wymieniony w wywodzie szlachectwa Zdrojkowskich z 1818 r., i Joanna Zaleska. Wszyscy jej przodkowie po mieczu ze Zdrojkowskich byli herbu Rola i pochodzili ze wsi Bagińskie Nowe w parafii Topczewo.

----------------

Bibliografia

  1. Źródła internetowe: http://ahm.1944.pl/Teofil_Bisaga/4/?q=Zdrójkowski
  2. AD w Drohiczynie, Księgi metrykalne parafii Topczewo


komentarze (0)


Imię


Wpisz kod z obrazka